Alternatywne formy pochówku

PDF | Widok wydruku | Html

Autor: pisak

Czytano: 435 razy | Kategoria: Religia i obrzędy | Ilość słów: 496 | Data: Tue, 20 Mar 2012 | 10 komentarzy

Ludzie szukają coraz to nowych wrażeń, nie tylko za życia. Osoby, które prowadziły niekonwencjonalny tryb życia lub były uzależnione od mocnych wrażeń, chcą tę ostatnią drogę odbyć w równie niezwykły sposób.

Podróże w kosmos zaczęły się w XX wieku, natomiast już XXI wiek to czas, kiedy można odbyć podróż w przestrzeń kosmiczną w celach turystycznych, pod warunkiem, że zapłaci się za to bardzo dużo pieniędzy. Dla niektórych to nadal za mało. Pierwszy pochówek w przestrzeni kosmicznej odbył się w 1998 roku. 21 kwietnia rakieta „Pegasus” wystrzeliła na orbitę okołoziemską prochy 24 osób. Szczątki uległy spłonięciu w atmosferze dopiero cztery lata później. Początkowo wystrzeliwano w kosmos prochy astronautów i naukowców badających wszechświat. Teraz na coraz większą skalę prowadzi się działalność komercyjną. Jednak taka forma pogrzebu jest niezwykle droga – mogą pozwolić sobie na nią tylko bardzo zamożni ludzie. Nic dziwnego, w końcu przewóz zmarłych w kosmos to zupełna nowość, a za najnowsze trendy zawsze słono się płaci. Amerykańska firma Celestis, zajmująca się tą branżą, pobiera opłatę wysokości 695 dolarów na wysłanie jednego grama prochów w lot suborbitalny. Natomiast wystrzelenie szczątków na orbitę okołoziemską to już koszt około dwóch i pół tysiąca dolarów. Dlatego najczęściej nie wysyła się całości prochów, ale ich małą część. Resztę chowa się w bardziej tradycyjny sposób.

Niestety, spalenie kilograma materii wymaga zużycia aż jednego kilograma paliwa rakietowego. Taki proces nie jest obojętny dla środowiska naturalnego, dlatego organizacje ekologiczne zaczynają się przeciwko temu buntować. Osoby, które chcą być w zgodzie z naturą decydują się na zgoła inne rozwiązania. Innowacją są pogrzeby na rafie koralowej. Największą jest The Neptune Memorial Reef, znajdująca się w pobliżu Miami. Zajmuje około 6 hektarów powierzchni i wyglądem przypomina tradycyjny cmentarz z alejkami, nagrobkami i rzeźbami. Na tej sztucznie stworzonej rafie może zostać pochowanych tylko 125 zmarłych. Oczywiście chowa się prochy zamknięte w urnę. „Bogatsza” wersja pochówku to zamknięcie urny w posągu kosztuje kilkanaście tysięcy dolarów. Natomiast za „zwykły” pogrzeb trzeba zapłacić tylko około tysiąca dolarów. Korzyści z takiej formy pochówku mają naturę nie tylko ekologiczną. Bliscy mogą odwiedzać zmarłą osobę. Odbywa się to, oczywiście, w dość niekonwencjonalny sposób – należy zanurkować z butlą. Może to być niezapomnianych przeżyciem, szczególnie, że takie odwiedziny są możliwe w wersji grupowej.

Nowością, która została wynaleziona przez szwedzką biolog Susanne Wiigh-Masak, jest promesja. Polega na zamrażaniu ciała ciepłym azotem i jego sproszkowaniu. Jest to alternatywa dla kremacji, ale jej zaletą jest to, że szczątki są całkowicie biodegradowalne. Rozkruszone ciało jest oczyszczane z metali ciężkich i grzebane w ziemi w tekturowym pudełku. W miejscu pochówku można posadzić drzewo lub inne rośliny, które będą rosły i przypominały o zmarłym.



Podpis


Rating: Not yet rated

Komentarze

Skomentuj

Nie masz uprawnień do komentowania. Musisz się zalogować.




© 2011 Artykulis.pl