Pogrzeb Janomamów

PDF | Widok wydruku | Html

Autor: Dominik

Czytano: 900 razy | Kategoria: Pozostałe | Ilość słów: 344 | Data: Fri, 13 Dec 2013 | 0 komentarzy

Po drugiej stronie oceanu dzieją się rzeczy, o których nie mamy pojęcia. To rzeczy, o których zbyt dużo się nie mówi, raczej nie zobaczymy ich w telewizji, ani nie posłuchamy o tym w radiu. To rzeczy, które są mało komercyjnie z racji swojej zbyt wysokiej nieprzewidywalności, przekraczania pewnych granic.

 

Czy tak powinniśmy traktować tytułowe pogrzeby Janomamów? Z pewnością bardzo blisko im do tej teorii. Na początku wyjaśnijmy sobie kim w ogóle są ci tajemniczy Janomamowie?

 

Samo nazewnictwo może nam sprawić sporo problemów, zarówno w piśmie, jak i wtedy, kiedy próbujemy je głośno wymówić. Janomamowie to plemię indiańskie, które zamieszkuje tereny dzisiejszej Brazylii, a także Wenezueli. Plemię to liczy sobie około dwudziestu tysięcy osób. Większość z nich jest mieszkańcami okolicznych dżungli. Historycy twierdzą, że są oni potomkami pierwszych ludzi, zamieszkujących kontynent Ameryki Południowej, aczkolwiek nie ma co do tego w stu procentach potwierdzonych informacji. Wiele osób twierdzi, że są nadzwyczajni, nawet ich język nie przypomina języków innych plemion znak Amazonii.

 

Nie od dziś wiadomo, że mimo tego, iż kraje Ameryki Południowej są coraz bardziej rozwinięte, panuje w nich wciąż klimat pewnej dzikości. To, co w kulturze Janomamów jest pochówkiem zmarłego nie możemy bowiem doczepić do żadnej innej rangi. Jak więc wygląda sam pogrzeb?

 

Janomanowie przychylają się do kremacji zwłok, ale na tym tak naprawdę kończy się jakakolwiek normalność. Nawiasem mówiąc sama kremacja ma również charakter zupełnie dziki. Zwłoki zmarłych są palone w ognisku. Kiedy po ciele pozostają już jedynie kości, mieli się jak tak mocno i doszczętnie, aż do momentu, w którym pozostaje po nich jedynie pył. Nie byłoby w tym nic tak bardzo dziwnego, gdyby ów pył nie był przez Janomamów dodawany nader często do posiłków. Szczypta zmielonego człowieka jest dla nich czymś zupełnie podobnym do soli czy pieprzu, którego używamy zazwyczaj przy stole. Słuszne więc po raz kolejny okazuje się powiedzenie „co kraj, to obyczaj”, tutaj jednak należałoby je nieco urozmaicić do postaci „co kraj, to przyprawa”.

 

O kremacji w normalnym wydaniu poczytasz tutaj:  http://trumna.info.pl/dlaczego-kremacja/



Podpis


Rating: Not yet rated

Komentarze

Skomentuj

Nie masz uprawnień do komentowania. Musisz się zalogować.




© 2011 Artykulis.pl