Przetrwać, wbrew własnemu ciału - Recencja książki ,,Ołówek", autorstwa Katarzyny Rosickiej - Jaczyńskiej

PDF | Widok wydruku | Html

Autor: Ania

Czytano: 891 razy | Kategoria: Literatura i poezja | Ilość słów: 560 | Data: Mon, 9 Jan 2012 | 11 komentarzy

Tytułowy ołówek to narzędzie, którym w rękach Boga czuje się Matka Teresa z Kalkuty. Książka Katarzyny Rosickiej-Jaczyńskiej poprzedzona jest właśnie tą wypowiedzią zakonnicy, poświęcającej swe życia pracy na rzecz innych ludzi.

Bycie ,,tylko ołówkiem" to służenie z pokorą i z nadzieją, że zostawia się po sobie delikatny ślad działań, przydatnych tym, którzy z pewnością dostrzegą najmniejsze oznaki pomocy.

Autorka powieści także czeka na taki sygnał. Każdego ranka wsłuchuje się w mowę własnego ciała, by dopatrzeć się cudu uzdrowienia, poprawienia własnej, coraz słabszej kondycji psychicznej i fizycznej. Ołówek to także określenie jakim pisarka posługuje się, by określić swe usztywnione, wychudzone ciało. Spastyka wygina kończyny kobiety, organizm cierpi z powodu długoletniego unieruchomienia, a myśli dążą do wyrażenia się - wbrew okrutnej materii, wbrew niesprzyjającemu otoczeniu.

Po stwierdzeniu choroby (boczne stwardnienie - SLA), Pani Katarzyna dostała niewiele czasu na zamknięcie swych doczesnych spraw, na ewentualne pożegnania z rodziną i bliskimi. Pełna dynamizmu i woli walki, gasła z dnia na dzień, jednak... Pomimo diagnoz lekarskich, żyje ze swą chorobą już kilkanaście lat, co chwilę mierząć się z okrutną codziennością. A to znów trafia do szpitala, gdzie zdana jest na łaskę - niełaskę personelu medycznego, a to nie może w pełni komunikować się ze swymi dziećmi (porażenie upośledziło twarz kobiety, która tylko dzięki specjalnej kamerce i latopowi może pisać litery - słowa - zdania na ekranie monitora i na takiej drodze nadawać informacje ,,dla świata"), a to pojawiają się problemy formalne (zablokowanie konta bankowego), z którymi schorowana osoba radzi sobie na własny sposób. W jaki? Nigdy się nie poddaje. Choć nieraz łzy bezsilności lub wściekłości zalewają ściśnięte gardło Pani Katarzyny, resztkami sił podnosi ona głowę, by zmierzyć się z przeszkodami rzeczywistości. I - póki trwa ta wola - ołówek wygrywa, Zapisując swe doświadczenia w ciekawej, pięknej książce.

Powieść nie daje zbędnej nadziei na lepszy, barwny finał. Pełna jest szkiców z przesłości, kiedy to bohaterka dzieła prowadziła żywot bizneswomen, znakomicie zarządzającej dużą firmą i sztabem ludzi. Maluje się czarno-biała refleksja na temat osobistych przeżyć. Pytania o to, czy było się dobrą matką, partnerką, córką, przyjaciółką pojawiają się zawsze, gdy niespodziewanie dostajemy bezmiar czasu. Koniecznego do zatrzymania się w biegu, do wyciszenia. Katarzyna Rosicka-Jaczyńska ma tego czasu aż za dużo. Ugniata on ją źle ułożonym warkoczem na szczupłych plecach. Przewierca bólem skurczonych mięśni i kłuje tysiącem igieł w dotkniętych chorobą nerkach. Nie ma prywatności, nie ma ukojenia, nie ma też bezradnych pytań ,,dlaczego ja?". Bo autorka książki należy do ludzi walecznych - i choć oswojona z tematem cierpienia - próbuje na stronach ,,Ołówka" na nowo ukazać, że chorzy na SLA mają wciąż uczucia, że mają marzenia, że chcą być traktowani godnie. To znakomita lektura dla tych, którzy skarżą się na swój los, którzy towarzyszą chorym w ich codziennych troskach, a także dla tych, którzy pracują z osobami niepełnosprawnymi i którzy chcieliby zdobyć wiarygodne potwierdzenie, że ich misja ma wielki sens - jeśli jest wykonywana z zaangażowaniem, ze szczerością. Z otwartością na zapiski dzielnego, niestrudzonego ołówka.    



Podpis

Ania


Rating: Not yet rated

Komentarze

Skomentuj

Nie masz uprawnień do komentowania. Musisz się zalogować.




© 2011 Artykulis.pl