"Nie giń głupio" czyli jak stworzyć dobrego wirusa...

PDF | Widok wydruku | Html

Autor: piszącyzbiurka

Czytano: 549 razy | Kategoria: Reklama i promocja | Ilość słów: 411 | Data: Thu, 14 Aug 2014 | 0 komentarzy

O marketingu wirusowym napisano już wiele. Każdy ponoć wie, że musi być śmiesznie, zabawnie, chwytać za serce i najlepiej gdyby w filmiku występowały koty. Wszystko to racja ale okazuje się, że oklepane schematy stają się już przeszłością.

Przykładem wykorzystanie nieograniczonej kreatywności jest na pewno kampania operatora metra w Melbourne. Sam fakt, iż firmy z branży transportu publicznego tworzą kampanie wirusowe mówi wiele o potencjale tego sposobu na podniesienie znajomości marki bądź osiągnięcie wyznaczonego celu kampanii.

 

A jest on arcyciekawy – przewoźnik, chcąc podnieść poziom bezpieczeństwa stworzył całą serię nagrań związanych z zagrożeniami jakie czyhają jego użytkowników podczas korzystania z samochodów, metra czy też różnych aktywności domowych. Ciekawostką jest fakt, iż firma nie promuje się przez ten film wprost, a jedynie daje do zrozumienia, że dba o swoich klientów. Troskliwy dostarczyciel usług – przecież to ideał nieprawdaż?

 

Nieco inną taktykę przyjął producent pewnego napoju, który chciał podbić rosyjski rynek. Wykorzystał do tego moskiewskie metro, kilkunastu tancerzy oraz zdziwionych pasażerów. Najprawdopodobniej sam byś się zdziwił, gdybyś, wsiadając do metra, spotkał w nim grupę... pingwinów. Efekt jest piorunujący, a internauci rozsyłając między sobą nagranie z pewnością zapamiętają jaskrawy kolor puszki wywołującej uśmiech na twarzy.


Tworząc filmy wirusowe można mieć na celu wypromowanie własnej osoby bądź muzycznego bandu. Sztuką jest też wykorzystać potencjał drzemiący w lokalnym rynku. Taką strategię przyjęła osoba promująca pewien zespół muzyczny i jego hit "China Style" bazujący oczywiście na koreańskim odpowiedniku. Myślisz, że „Gangman Style” miał dużo wyświetleń na youtube? Sprawdź, ile miało „China Style” i doceń potencjał chińskiego rynku...


Niektóre osoby dążą jednak do popularności w dość nierozważny sposób. Oto jedna z argentyńskich matek, wirusowym uczyniła zdjęcie na którym przykłada swojemu własnemu dziecku pistolet do głowy. Zdecydowanie nie próbuj takich działań bo zamiast popularności zdobędziesz wielu antyfanów i staniesz się obiektem ogólnej niechęci.



Oczywiście dobry viral może przerażać ale w pozytywny sposób. Wie o tym pewna korporacja produkująca sprzęt elektroniczny. Jako, że często posądzano ją o słabą żywotność jej produktów postanowiła temu zaprzeczyć montując w podłodze windy w biurowcu swoje telewizory. Co z tego wyszło? Obejrzyj i zastanów się jakbyś zareagował?


Jeśli nadal nie wiesz czym jest dobry marketing wirusowy zajrzyj tutaj lub tutaj. korzystaj, bo lepszej okazji do darmowej promocji w obecnym internecie nie znajdziesz.

Podpis


Rating: 1.0

Komentarze

Skomentuj

Nie masz uprawnień do komentowania. Musisz się zalogować.




© 2011 Artykulis.pl